SZTURMOWCY, CZYLI FLIP i FLAP 

Zgodnie z obietnicą dziś przedstawiamy kolejny odłam naziolskiej społeczności - grupę wzajemnej adoracji i indoktrynacji, samozwańczo ochrzczonej mianem SZTURMOWCÓW (skojarzenia z uniwersum Star Wars nadają tej zbieraninie niezamierzony komizm). 
    To miłośnicy miesięcznika internetowego „SZTURM”, odwołującego się nazwą, symboliką i propagowaną ideą do spuścizny hitlerowskiego organu prasowego „Der Sturmer”.  Jak opisał to zaprzyjaźniony portal „Stop Nacjonalizmowi”: „W rzeczywistości są to zakamuflowani neonaziści I zwolennicy morderców z Waffen SS co de facto sami przyznają na łamach swojego czasopisma” (link: https://stopnacjonalizmowi.wordpress.com/2017/08/26/szturmowcy-nowa-tendencja-na-polskim-prawicowym-podworku/).  Tym miłośnikom chorej narodowo-radykalno-socjalistycznej idei siły zamarzyło się jej realizowanie w praktyce, a nie tylko pisanie o niej. Dalej Szturmowcy! Ruszmy się i zróbmy coś!
    No i zrobili. Cały cywilizowany świat mógł ich zobaczyć jak w zeszłym roku zbrukali polskie Święto Niepodległości teutońską symboliką i faszystowskimi hasłami. W ramach tzw. Czarnego Bloku zaprosili sobie do wspólnego marszu nazistów z narodów, które historycznie rzecz ujmując, nie oparły się powabowi wujka Adolfa – Niemców, Włochów, Finów, Ukraińców i Bułgarów (i wszystko to w kraju i mieście szczególnie doświadczonym przez germańskie hordy). Co gorsza, manifestacja zachęciła do przyłączenia się do warszawskich SZTURMOWCÓW wielbicieli silnej rasy z Wielkopolski, Pomorza i Śląska. Czyżby piętno pruskiego zaboru zakiełkowało tam z opóźnieniem?
    Wiodącym ideologiem SZTURMOWCÓW jest niejaki Grzegorz ĆWIK z Warszawy. Pisze on do SZTURMU i pisze. Pisze ładnie i dużo, piękną polszczyzną wyrażając brzydkie idee. Szkopuł (nomen omen) w tym, że to typowy cherlawy nerd, co mu Bozia dała mózg zamiast mięśni i skrybulacką pracowitość zamiast charyzmy albo choćby sprytu. Pisane przez niego teksty są – pomijając ich trafność czy nietrafność – ledwie zrozumiałe dla typowego naziolskiego odbiorcy (czytaj nasterydowanego, wygolonego na glacę, pseudoaryjczyka). Jest to figura o tyle żałosna, że ledwie wystaje zza muru, nielicznych przecież, SZTURMOWYCH hufców i niemającą u nich żadnego posłuchu. Poza tym jest taką ofermą, że na treningu sztuk walki złamał sobie rękę! Alt-Right: To jest właśnie Flip.
    Z kolei alfa-samcem tej zbieraniny jest Kamil KOMALA ps. Niesuł, figura dosłownie dużego, żeby nie powiedzieć „tłustego”, formatu. Fizis niczym Herman Göring i takież ego. Mocny typ (spod silnego, Adolfowego znaku Barana), od zawsze zaangażowany we wszelkie okazje do rozróby – był/jest kibolem i neopogańskim NIKLOT-owcem, wąchał się z faszystami z Blood&Honour i Misanthropic Division. Aktywny ponad miarę wszelaką – chce zabłysnąć w środowisku neonazistowskim, organizując pseudopatriotyczny koncert głupców „Ku Niepodległej”, który będzie mógł okrasić swoja świńską posturą. Jak pokazuje historia naziolskich eventów, chłopcy (bo kobit raczej nie będzie) będą nieskrępowanie ocierać się nagimi, spoconymi torsami, a ich hitlerowskie tatuaże doznają ekstazy na miarę wieców w Monachium. A KOMALA cały na biało, od nosa począwszy - to Flap.
    Jak pamiętacie z filmów, to właśnie Flap płakał najgłośniej i takoż Kamilek, złapany z prochami, zapłakał oraz zaśpiewał arię przesłuchującym go psom. Bo musicie wiedzieć, że również on odnalazł rozkosz w burżuazyjnych używkach, niczym z zdegenerowanym Berlinie Republiki Weimarskiej. Co na to jego straight-edge brat Flip? No nic, przecież nie ma nic do gadania…
    Kolejną odsłonę komedii w wykonaniu SZTURMOWCÓW zobaczymy na Marszu Niepodległości najbliższego 11 listopada – pewne jak na zatwardziałych „nacjonalistów” przystało powtórzą „sukces” z zeszłego roku. Tylko czy komuś poza Flapem będzie do śmiechu?

 

31 października 2018

Media Społecznościowe

Strona zrobiona w kreatorze stron internetowych WebWave