Dziki śpiew Słowiczej idei.

 

Nasz kolektyw w prowadzonym dziele antyfaszystowskim dotarł do nowych, jakże bulwersujących, informacji o liderach tzw. CLUBU 28 – faszystowskiej bandy z południa Polski, próbującej organizować naziolskie koncerty i inne podobne pseudokulturalne przytupajki.
    Świński duet to niejaki Krzysztof „Słowik” SŁOWIŃSKI  i Piotr „Dziki” GIERCZAK.
Ci wspaniali Aryjczycy , nadludzie uważający się w swoim chorym przekonaniu za nacjonalistów (chyba III Rzeszy) i kreujący się na liderów białej rasy oraz krzewicieli czystości krwi członków „Blood&Honour” - w życiu prywatnym okazują się zwykłymi tchórzami niegodnymi miana człowieka.
    Nie będę się tu rozpisywać o historii „Słowika” i „Dzikiego” oraz organizowanych przez nich koncertach Aryjskiej Braci, bo to już zrobili koledzy na antyfaszystowskich stronach (www.stopnacjonalizmowi.wordpress.com).
    Nam udało się dotrzeć do informacji, że „Słowik” - wytatuowany swastykami, prężący mięśnie aryjski gladiator – wpakował w swoje nadludzkie ciało taką ilość sterydów, że kłopoty z potencją to jego najmniejszy problem. Nasz wojownik świętował niedawno narodziny potomka i choć biedne dziecko urodziło się w ideo-patologicznej rodzinie, to jest szansa, że może kiedyś przejrzy na oczy i będzie normalne – trzeba wszak cieszyć się z każdego nowego bytu.
    Tak przynajmniej powinien uważać Polak-katolik, za którego ma się „Słowik”. Gratulujemy mu i cieszymy się jego szczęściem, równocześnie pytając, co się dzieje ze starszym rodzeństwem biednego noworodka? Jak donoszą nasi antifowi detektywi, „Słowik” w imię czystości rasy i zasad chrześcijańskich oddał wcześniejsze swoje potomstwa do przytułku, bo urodziły się niepełnosprytne. Po prostu tatuś, w dążeniu do perfekcyjnej sylwetki, tak faszerował swój organizm tonami nielegalnych substancji, że znacznie sfatygował swój bezcenny, bo aryjski, jądrowy materiał genetyczny. Widać że czerpie garściami z nauk wujka Adolfa. Choć może nie do końca: oddał wszak swoje dzieci do przytułku, zamiast na wzór idola zafundować im ostateczną kurację w gazkomorze albo eugeniczną suplementację witaminą Aktion T4.
    Swoją drogą ciekawe, czy jego Club28-owy kumpel „Dziki” popiera działania „brata krwi”. Sam przecież nie waha się wyrzucać ludzi na bruk z wynajmowanych lokali, gdy tylko któryś z biednych najemców straci płynność finansową i zwleka z zapłatą czynszu. Nie interesuje go kwestia, czy biedaczysko ma się gdzie podziać. Ważne jest by zwolnił lokal dla następnego chętnego – kasa jest przecież w nordyckim modelu społecznym najważniejsza. Właściwie nie ma mu się co dziwić: w końcu postępuje w zgodzie z tradycją swoich mentorów z SS, którzy przecież grabili niearyjczyków jak tylko mogli w myśl przywilejów przynależnych rasie panów. 
    Patrząc na brata „Dzikiego”, pana Jerzego GIERCZAKA, radnego sejmiku dolnośląskiego, aresztowanego za wyprowadzanie środków z PCK – okradanie biednych i potrzebujących to chyba rodzinna tradycja. Tak przy okazji ciekawe, czy Jerzy podziela faszystowskie poglądy brata? 
    Artykuł ten kierujemy głównie do młodych ludzi, którzy zafascynowani kultem siły i zwodzeni przez ów duet aryjskich troglodytów mogą zapragnąć uczestniczyć w ich maskaradzie. 
    Ludzie przejrzyjcie na oczy i zastanówcie się, czy chcecie, aby Waszymi liderami byli łupiący biednych złodzieje lub tchórze wyrzekający się swoich ułomnych dzieci? 
    Jakże w tym świetle brzmi promowane przez nich na koncertach hasło „brotherhood” (braterstwo)? O jakie bratanie się chodzi? Chyba z narodowymi socjalistami z Reichu spod znaku hitlerowskiej swastyki…Żałosne!

 

15 kwietnia 2019

Media Społecznościowe

Strona zrobiona w kreatorze stron internetowych WebWave