„Klient w krawacie jest mniej awanturujący się”

Jak obiecaliśmy poprzednio wracamy z jednym z najbardziej poczytnych artykułów dotyczącej niejakiej Mony von Tempsky - nowej wschodzącej gwiazdy naszego „ulubionego” Miesięcznika Narodowo-Radykalnego SZTURM. Ptaszki ćwierkają, że ta gwiazda jest pobudzana lędźwiami jednego z redaktorów naczelnych..czy tylko taK można zrobić „karierę” w tym kraju????
No ale przejdźmy do rzeczy…posługująca się nickiem „Mony von Tempsky” pisuje (nie mylić z PIS-uje) w nucie rasistowsko-faszyzującej, głosząc potrzebę segregacji rasowej i innych inicjatyw
w stylu ustaw norymberskich. Preferuje też rodzimowierczy obrządek nad judeochrześcijańskie wypaczenia. Nie jest to rzecz nowa i niezwykła wśród szturmowej hordy – ot wraże powarkiwania córy Lechistanu skuszonej ideą prostego i łatwego w odbiorze porządku świata opartego na zerojedynkowych, siłowych patentach, w którym biali są na górze, a kolorowi co najwyżej na dole (o ile w ogóle jest dla nich jakiś dół, inny niż z wapnem).
    Jednakże głębsze nasze poszukiwania pokazują, że „Mona von Tempsky” ma też drugie oblicze. To Monika G-S. - absolwentka psychologii stosunków międzynarodowych, podróżniczka, dziennikarka, specjalistka od kultury i sztuki Azji i Pacyfiku, władająca kilkoma językami, w tym azjatyckimi. Kilka lat przebywała w Indonezji i Indiach. Interesuje się religioznawstwem oraz historią, uprawia wspinaczkę wysokogórską, jeździectwo i wietnamskie sztuki walki. Od 15 lat jest też pilotem wycieczek zagranicznych – głównie do Indii i krajów Dalekiego Wschodu, w czym współpracuje z biurem turystycznym „Polka Travel”; prowadzi działalność gospodarczą pod firmą „PR …..(drugi człon z ang. Świat)”. Po prostu zwykła, starannie wykształcona, pracująca dziewczyna, zafascynowana Azją, Wschodem, lekko nadaktywna psychofizycznie, ale mieszcząca się w kanonach Warszawki jak najbardziej (freaky-show a la Zbawix to nie jest, ale w nocy ujdzie).
    Za dnia dbająca o reputację Moniczka-podróżniczka, w nocnym zaciszu klawiatury przeistacza się w Elzę (Monę) von SS, która Azjatów – swoich za dnia znajomych, kontrahentów i przyjaciół – widziałaby co najwyżej jako współczesnych lokajów spod znaku Uber-eats. Syndrom dr Jeckyll – Mr Hyde w pełnej krasie. Odrażające – mimo powabnej cielesności – indywiduum.
    Pamiętacie nasz post o Szturmowych Flipie i Flapie? Pisaliśmy tamże o Grzegorzu  (patrz SZTURM) nazwanym przez nasz pieszczotliwie  „Flipkiem” - tytanie naziolskiego intelektu zakutym w ciele niegodnym aryjskiego wojownika – a godnym raczej żałosnej podróby irlandzkiego Leprechauna albo innego skrzata.
    Otóż nasze myszki doniosły, że ten dotknięty „NERDozą” pseudomyśliciel i ofermowaty miłośnik tłustych potraw odkrył powaby miłości z kobietą. Już zgadujecie? No z Monią G-S.! Imponuje mu ta niewiasta całym swoim jestestwem – że jest (bo wcześniej chyba nic nie było), że ładna (i w ogóle), że taka tajemnicza i wyrobiona ideowo (nawet wujek z Austrii na profilu).
    I zupełnie naszemu Flipowi nie przeszkadza, że poprawia po jej byłym mężu Hindusie. Bo czyż Flip wie, że jego ukochana, jakże aryjska dama, była małżonką (własnością) zwykłego, brudnego ciapaka? Pytanie na koniec do naszego Aryjczyka – jak to jest mieć suchego szwagra-brudasa? Da się to pogodzić z sumieniem rasisty?  
Życzymy smacznej SHARMY Grzesiu...
P.S. Jakbyś chciał w końcu dokonać coming out(u) zapraszamy na sobotnią Paradę Równości-gwarantujemy, że znajdzie się dla Was miejsce na jednej z platform (oczywiście możesz zabrać swojego szwagra-Kapila).  Pamiętaj, że zawsze jesteś mile widziany, w końcu stajesz się naszym ideowym bratem…a jak to w przypowieści o Synu Marnotrawnym wybaczymy Ci błędy nacjonalistycznej młodości.

 

07 czerwca 2019

Media Społecznościowe

Strona zrobiona w kreatorze stron internetowych WebWave